h3.post-title {text-align: center;} OPOWIADANIA O HANIE I PIOTRZE

wtorek, 7 października 2014

Część V


Skąd możesz mieć pew­ność, że całe two­je życie nie jest snem...? 
Jostein Gaarder


Po około dwóch godzinach Piotr wyjechał do Warszawy a Hana została w Hotelu.Ukochany obiecał jej że wróci najwyżej za dwa dni.Już nie mogła się doczekać.Nagle zadzwonił jej telefon.Numer nieznany.Nie wiedziała kto to.
-Halo- Hana odezwała się pierwsza
-Cześć - Hana doskonale wiedziała że jest to matka Piotra - Piotr zostawił mi twój numer telefonu i dzwonie aby zaprosić cię jutro rano na śniadanie.
-Nie trzeba naprawdę poradzę sobie.
-To co widzimy się o 9:00?
-No dobrze - Hana nie miała siły aby się z nią kłócić.
-To do widzenia.
-Do widzenia.
Nie miała ochoty iść do domu Piotra bez niego, no ale cóż Piotr mówił mamie że ma się nią opiekować więc dotrzymuje słowa. Miała nadzieje tylko że Piotr szybko tu wróci. Hana była tak zmęczona że nawet nie zauważyła kiedy zasnęła .Śniło jej się że Piotr razem z czwórką chyba ich dzieci idzie przez park.Najdziwniejsze było to że Hana nie mogła ich dogonić.W  pewnym momencie biegła i nadal Piotr był daleko przed nią.Nagle Hana obudziła się, była cała spocona,bała się.Postanowiła mimo że była 4 w nocy zadzwonić do Piotra.
-Hej nie obudziłam cię?
-Nie właśnie skończyłem operacje i zaraz wracam do domu.
-To dobrze.
-Hana stało się coś masz jakiś dziwny głos.
-Śniło mi się coś okropnego.
-Nie bój się i śpij.Jak wstaniesz ja już będę.
-Tak szybko?
-A co nie cieszysz się?
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę.
-Idź spać
-No dobra.Pa
- Pa.Kocham cię.
-Ja ciebię też Piotr - powiedziała i się rozłączyła.
Zgodnie z radą Piotra natychmiast położyła się na łóżku, ale nie mogła zasnąć.Cały czas myślała o tym co jej się śniło.Mieli czworo dzieci, a najmłodsze mogło mieć z dwa miesiące.
Nie byli zbyt szczęśliwi.Szli przez park, ubrani na czarno i smutni.Co to może znaczyć?Czy coś
się stanie jej albo Piotrowi.Nie miała sił dłużej o tym myśleć. Położyła głowę na poduszce i zasnęła.Rano obudziło się ciche krzątanie się po ich pokoju.Gdy otworzyła powieki ujrzała ubierającego się już Piotra.
-Hej Piotr - wstała i pocałowała go namiętnie w usta.
-No Hej.Jakie miłe powitanie.
-Może być jeszcze milsze jak chcesz?
-Bardzo bym chciał, ale na 9:00 jesteśmy umówieni do mamy, a jest za kwadrans ósma.
-Najwyżej się spóźnimy chodź. - powiedziała i pociągnęła Piotra do łóżka.
/9:30/
-No zbieraj się szybko - krzyczał Piotr.
-No już no.
-Mama już się pewnie niecierpliwi.
-Dobra możemy jechać - oznajmiła Hana i oboje wyszli z pokoju hotelowego.Wsiedli do samochodu.
-Hana?
-Tak.
-A co ci cię wczoraj śniło że byłaś taka wystraszona.
-Nie chce już o tym mówić.
-Ale mi masz mówić wszystko.
-Dobrze powiem ci ale jak wrócimy bo teraz nie chce sobie psuć humoru.
-No dobra to jedziemy - powiedział Piotr i pojechali  do jego domu.


Sory że dopiero teraz, ale jest też niestety nauka.Mam nadzieje że się spodobało.Jeśli dam rade to wstawię next jeszcze dziś wieczorem ale nie obiecuje.
10 km=next

11 komentarzy:

  1. Brawo!!!!! Super!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zapowiada.
    Sprawdź narracje we fragmencie "Nie miała ochoty iść do domu..." Tam coś jest nie tak. Dwie narracje masz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sory.Moja pomyłka.Pisałam szybko i nie zwróciłam uwagi jeszcze raz sory.

      Usuń
    2. Nie masz za co przepraszać. Błędy popełnia każdy.

      Usuń
  3. czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne czekam na next może jeszcze dziś ? proszę !! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie opowiadanie czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. Super czekam na kolejnego next

    OdpowiedzUsuń
  7. zaglądam zaglądam i ciągle nie ma nexta a przecież są wierni czytelnicy :) proszę o next :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy next?????????????????

    OdpowiedzUsuń